Zacznę od liczby.
Przeciętnie pracujemy około 168 godzin w miesiącu, czyli ponad 2000 godzin w roku. Jeśli pomnożymy to przez 40, a często nawet 45 lat aktywności zawodowej, okaże się, że w pracy spędzamy ponad 80 tysięcy godzin życia.
To nie są tylko godziny przy biurku, na hali produkcyjnej, w sklepie, szpitalu czy na budowie. To ogromny fragment naszego życia, którego nigdy nie odzyskamy. Dlatego warto zadać sobie pytanie: czy naprawdę wystarczy, żeby praca dawała nam tylko pensję?
Pieniądze są ważne. Ale nie wystarczają
Nie chcę udawać, że pieniądze się nie liczą. Liczą się bardzo. Dają bezpieczeństwo, pozwalają utrzymać rodzinę, spłacić kredyt i spokojniej zasnąć. Brak pieniędzy odbiera poczucie bezpieczeństwa.
Wielu z nas, Polaków mieszkających za granicą, wyjechało właśnie po to: po lepsze życie, większe bezpieczeństwo i więcej możliwości dla dzieci. To nie porażka ani powód do wstydu. To odpowiedzialność.
Ale gdy podstawowe potrzeby są już zaspokojone, dzieje się coś ciekawego. Pieniądze nie przestają być ważne. Przestają być wystarczające.
Pamiętam rozmowę z mężczyzną, który od kilkunastu lat pracował w Szwecji. Powiedział mi: „Ewa, osiągnąłem wszystko, po co wyjechałem. Mam dom, spokojne życie, dzieci skończyły szkołę. I pierwszy raz od bardzo dawna nie wiem, po co jutro idę do pracy”.
Ilu ludzi zadaje sobie to samo pytanie, tylko nigdy nie wypowiada go na głos?
Czym właściwie jest satysfakcja?
Na warsztatach często pytam uczestników, czym jest dla nich satysfakcja zawodowa. Najpierw zapada cisza. Potem padają odpowiedzi: poczucie, że robię coś ważnego, rozwój, dobra atmosfera, szef, który ufa, docenienie. Pieniądze bardzo rzadko pojawiają się jako pierwsze.
Satysfakcja nie oznacza, że codziennie budzimy się z uśmiechem. Każda praca ma trudne dni, stres i rozczarowania. Satysfakcja oznacza, że na koniec dnia, tygodnia czy miesiąca mogę powiedzieć: to nie był czas stracony. Nauczyłam się czegoś. Komuś pomogłam. Moja praca miała znaczenie.
Z mojego doświadczenia wynika, że buduje ją kilka rzeczy.
Sens: komu służy moja praca?
Simon Sinek przekonuje, że ludzi porywa nie to, co robimy, ale dlaczego to robimy. Adam Grant opisuje badania pokazujące, że pracujemy z większym zaangażowaniem, gdy widzimy, jaki wpływ ma nasza praca na innych ludzi.
Ten sam zawód można opisać na dwa sposoby. Sprzedawca „sprzedaje produkty” albo „pomaga ludziom rozwiązać ich problem”. Pielęgniarka „podaje leki” albo „sprawia, że ktoś czuje się bezpieczniej”. Kierowca autobusu nie tylko prowadzi pojazd. Każdego dnia bezpiecznie dowozi setki osób do pracy, szkoły i lekarza.
Praca się nie zmienia. Zmienia się znaczenie, które jej nadajemy. Dlatego zachęcam do jednego pytania: komu służy moja praca?
Ludzie: odchodzimy od relacji, nie od firm
Kiedyś zapytałam kobietę, która od lat pracowała w jednej firmie, co najbardziej lubi w swojej pracy. Odpowiedziała: „Ludzi. Nawet kiedy mam ciężki dzień, wiem, że nie jestem z tym sama”.
Widziałam firmy, które sprzedawały ten sam produkt, w podobnych cenach, podobnym klientom. W jednej ludzie zostawali latami, z drugiej odchodzili jeden po drugim. Różnica rzadko dotyczyła pieniędzy. Dotyczyła szacunku, poczucia bycia zauważonym i tego, czy można powiedzieć „nie wiem” albo „potrzebuję pomocy”.
Czasem wystarczy trzydzieści sekund. Przełożony, który po trudnym projekcie mówi: „Dziękuję, wiem, ile was to kosztowało”. Pensja się nie zmienia. Zmienia się to, że człowiek czuje się potrzebny.
Wpływ: motywacji nie trzeba dodawać, wystarczy jej nie odbierać
Pewien właściciel firmy powiedział mi z frustracją: „Moi ludzie niczego sami nie proponują”. Zapytałam, kiedy ostatnio ktoś przyszedł z pomysłem i co się z nim stało. Po chwili odpowiedział: „W sumie… powiedziałem, że to się nie uda”.
Jeśli człowiek kilka razy usłyszy „nie kombinuj” albo „zawsze robiliśmy to inaczej”, przestaje proponować. Nie dlatego, że nie ma pomysłów. Dlatego, że nauczył się, że nie warto.
Większość ludzi nie potrzebuje nieustannej motywacji. Potrzebuje środowiska, które im tej motywacji nie odbiera. Dlatego coraz więcej firm zamiast pytać „jak zmotywować pracowników?”, pyta: „co robimy, że im tę motywację odbieramy?”.
Rozwój: na naukę nie jest za późno
Często słyszę: „Mam już swoje lata”, „Młodzi szybciej łapią”, „To nie dla mnie”. Tymczasem nauka mówi coś innego. Mózg przez całe życie zachowuje zdolność tworzenia nowych połączeń, czyli neuroplastyczność.
Dwudziestolatek szybciej opanuje nowy program. Ale z wiekiem rośnie inteligencja skrystalizowana, czyli mądrość płynąca z doświadczenia: łączenie faktów, przewidywanie konsekwencji, spokój w kryzysie. Osoba 50+ nie robi rzeczy gorzej. Robi je inaczej. A biznes potrzebuje nie tylko szybkości, ale i dobrych decyzji.
Jeśli masz pięćdziesiąt kilka lat i myślisz, że na zmianę jest za późno, przypomnij sobie jedno: nauczyłeś się żyć w nowym kraju. Opanowałeś język, urzędy, podatki i inną kulturę pracy. Twój mózg już raz udowodnił, że potrafi się uczyć.
Przekonania, których nigdy nie sprawdziliśmy
„Nie nadaję się na lidera”. „Nie umiem sprzedawać”. „Nie potrafię przemawiać”. Mówimy to z pełnym przekonaniem, jakby ktoś to kiedyś zmierzył. A często stoi za tym jedna sytuacja sprzed lat: jeden nauczyciel, jeden szef, jedno nieudane wystąpienie w szóstej klasie.
Nasz umysł lubi skróty. Gdy raz dojdzie do jakiegoś wniosku, chętnie się go trzyma, bo tak jest prościej. Dlatego zamiast pytać „czy dam radę?”, warto zapytać: „z czym już sobie w życiu poradziłam?”.
Pytanie na koniec
Nie zachęcam, żeby od jutra zmieniać pracę. Każdy z nas jest w innym miejscu życia. Zachęcam do czegoś prostszego: do zatrzymania się i zadania sobie kilku pytań.
Czy moja praca daje mi tylko pieniądze, czy także satysfakcję? Czy wiem, dlaczego robię to, co robię? Czy mam wokół siebie ludzi, przy których mogę się rozwijać? Czy mam wpływ na swoją pracę? I czy nie zatrzymują mnie przekonania, które dawno przestały być prawdziwe?
Skoro spędzimy w pracy ponad 80 tysięcy godzin, warto czasem zapytać: czy jestem tam, gdzie chcę być? A jeśli odpowiedź brzmi „jeszcze nie”, pamiętajmy, że każda zmiana zaczyna się od jednej, często bardzo małej decyzji. Odwaga zwykle przychodzi później.
Ewa Guzikowska
🎧 Ten artykuł powstał na podstawie audycji „Człowiek w biznesie” w Radiu Na Horyzoncie. Posłuchaj odcinka „Czy pensja w pracy jest najważniejsza?” na Spotify